O codzienności zwykłej i niezwykłej.
Wpisy otagowane zima
Ale sypie! I kule śnieżne
13 marca
Pięknie to wygląda…zza okna. Takie wielkie białe płatki lecą z nieba. Szkoda, że takie zimne. Ciekawe, jakie będą święta? Zwykle albo w krótkim rękawku albo w zimowych ciuchach….
W każdym razie nie chciałabym być teraz na ulicy, śnieżyca i wiatr. W poprzednim mieszkaniu miałam balkon i mój kot siedział po szyję zanurzony w śniegu. Potem biegał jak szalony po domu, by się rozgrzać;-) No ale skoro kiedyś szukałam go po całym mieszkaniu, a ten sobie siedział w lodówce i podżerał? Może to jakiś zimnolubny kot:-)
P.S. Zawsze chciałam mieć taką szklaną kulę, w której jest niby śnieg i jak się nią potrząsa, to on sypie…Miałam jakąś w dzieciństwie. Teraz nie do zdobycia, nie wiem dlaczego? Truman Capote pisał, że są tylko 4 oryginalne kule na świecie, potwornie drogie. Jedną z nich miała Chanel.
Wiecie, o co mi chodzi?
Coś w tym stylu jak na obrazku, ale tamte, które pamiętam były ładniejsze….Gdzie się podziały? O właśnie moncia mi przypomniała: nazywają się „śnieżne kule”….
Kolejny atak zimy zbywam…
12 marca
…zanurzeniem się w książki i obym nie musiała lecieć po coś do sklepu. Cały dzień spędzę w piżamie i wyłączę telefon. Obejrzę filmy, których zobaczyć nie zdążyłam, dam nura w książkę i żeby już całkiem leniuchować zrobię sobie duuuużo herbaty ( z cytryną i cukrem trzcinowym) w termosie i postawię obok łóżka. A jak będę bardzo głodna to pilotem sprowadzę ciepłe jedzenie z kuchni. Albo telepatycznie;-) I będę mantrowała: wiosna, wiosna, wiosna. A jak całkiem zwariuję, to wezwę jakiegoś meteorologa i ubłagam, by zmienił prognozę pogody. I zadzwonię do elektrowni, że to nieprawda wszystko, ten śnieg za oknem, i ja nie chcę dostać kolejnego wyrównania za prąd. Potem przytulę się do kota, olewając alergię….Otworzę te wszystkie książki naraz i z każdej wezmę po jednym zdaniu i połączę ze sobą. Może wyjdzie jakiś intrygujący kolaż.
Jak tak dalej pójdzie, to zamiast Wielkanocy będziemy mieli Wigilię! Lecę po choinkę!
P.S. Aha! Okleiłam dziś drzwi tą tapetą z oliwą:-)
teraz to już faktycznie czuję się zanurzona…
Ależ sypie! I Szit, czyli nowy serial
6 marca
Ładnie to wygląda, nie powiem. Zwłaszcza, jak się patrzy przez okno, w ciepłym mieszkaniu.
Śnieżyca!
Znów dam nura w łóżko i książki i przeczekam…Już niedługo, niedługo będzie ta wiosna!!!
Zobaczyłam – reklamowany na billboardach – pierwszy odcinek nowego serialu „Usta usta”. Ludzie! To już żadne billboardy ani nawet darmowe gadżety nie pomogą.
Takiego szitu dawno nie widziałam! To niby jest ten „przełom” (jak zapowiadano) w polskich serialach? Nie dość, że jest na licencji, to jeszcze takie dno.
Faktycznie, przełom. Chyba pod hasłem: schodzimy poniżej poziomu morza…
Zostaną wierną fanką chyba, bo dawno nic mnie tak nie rozśmieszyło. Czasem lubię się żenować.
Usta – usta? Sztuczne oddychanie – jak i ten serialik. Polecam odetchnąć świeżym powietrzem wszystkim autorom..
Po co ja w ogóle o tym pisze? Lepiej pominąć milczeniem:-)
Znów zimno i śnieg. Węglowodany zapodam więc;-)
4 marca
Czyli po prostu makaron tagliatelle (mój ulubiony) z oliwą, pomidorami i oczywiście czosnkiem i natką. Może trochę parmezanu.
Coś nie mam pomysłu na inny.
A mam kurki, może z nimi? Jeszcze nie robiłam, nie wiem czy mi się uda. Może Basia pomoże:-)
Dzień zimny, na zmianę śnieg ale jakiś słaby i słońce. Też słabe. Właściwie to tylko fruwają takie małe płatki śniegowe.
Dziwnie dziś się obudziłam, bo przed 6 rano, co nie jest moim zwyczajem i czuję się jakby już wieczór był;-) Posprzątałam, zakupy zrobiłam, na gotowanie za wcześnie. Obiad jadam zwykle około piątej, szóstej po południu. Tak się przyzwyczaiłam z domu. Potem to już tylko coś lekkiego, jak caprese albo już nic. Jako palaczka śniadań nie jadam. Niestety. Mama wstawała, zjadała dwa paluszki i oznajmiała: „No przecież zjadłam! Nie palę na czczo”. Dość mam tych papierosów. Szczerze dość.
Wracając do kuchni – chyba mam ochotę na makaron i chyba nie mam na niego pomysłu. W lodówce mam te kurki, pomidory w puszce, czosnek, ser, szpinak. Zero innowacyjnego pomysłu. Na dzisiejszy dzień też coś nie mam pomysłu. A co u Was?
Czemu tam, a nie tu?;-(
3 marca
Basia Basia skąd TY wytrzasnęłaś tę wiosnę?????? Na swoim blogu.
Przyznaj się. Pewnie to zdjęcia z zeszłego roku:-)
Tu wraca zima i szaro-buro… A u niej ?(zdjęcia z blogu Basia: 
(zaraz do niej jadę w takim razie:-) Na tę łąkę i pod te drzewa…
I od razu mi się film przypomniał. Widziałam go ze sto lat temu. Chyba tytuł był „Pod zielonym drzewem”?
P.S. Wiecie, że drzewa mówią? Nie, nie zwariowałam. Wystarczy przytulić się do drzewa i usunąć myśli…
Co do spania i narzekania
19 lutego
Bo wychodzę tu na I Narzekacza Polski! Taką zimę jak na zdjęciu (od znajomej) to ja rozumiem. A nie to błoto i kałuże.
Gdyby tak było w mieście…Ale nie jest i mam już dość tego syfu, przemoczonych butów i zmian ciśnienia. W tym chyba nie ma nic dziwnego?
A tak (jak na zdjęciu) było może raz. Nawet dałam wpis jak pięknie. No, było pięknie przez całe dwa dni.
Na pocieszenie zakupiłam sobie koncert Metalliki w Rzymie na dvd i Massive Attack, też na dvd;-) W Merlinie. Książki żadnej nie znalazłam, zresztą jeszcze mam kilka nie przeczytanych w domu.
Jezu, spać!;-) Wszyscy moi znajomi śpią, ciśnienie chyba -100. Kot nawet nie chce jeść
.
