O codzienności zwykłej i niezwykłej.
Wpisy otagowane nonsens
Mega kicz!
20 sierpnia
Postanowiłam, że idę w kicz. I zakupiłam tak ohydny fotel, że aż piękny. Najważniejsze jest to, że sam jego widok totalnie mnie rozśmiesza. Wszyscy znajomi po kolei wpadają by go zlustrować i posiedzieć. Sami zobaczcie, czegoś tak ohydnego w życiu nie widziałam i dlatego mi się właśnie podoba!!!!!!! Najlepsze te drewniane wykończenia pomalowane na srebrny kolor. No i ten róż!;-))))))) A jak rudy Truman położy się na nim, to już niezła mieszanka…:-) Wbrew zdjęciu jest ogromny……….
FOTEL WZBUDZA SENSACJĘ! Powinnam pobierać opłaty od zwiedzających;-)
Oto specjalnie dla ciebie gosia pierwszy osobnik na fotelu
. Kot średnio się wpasował
Dziwne…
1 sierpnia
Kot się nazywa manula wg Wikipedii i waży góra 3 kg. Więc co, zmienili go genetycznie????? Wie ktoś coś na ten temat? Ten na zdjęciu wazy więcej niż obecne obok psy! Może to ten słynny „kot bojowy”? o ile to nie jest mit?
Poważne odpowiedzi mnie interesują;-)
Znajoma, znawczyni photoshopa twierdzi, że to….fotomontaż…, że wystarczy spojrzeń na cień owego stwora i na uprząż. Prawdziwy manula, wygląda
tak:
Od razu widać jest ze 100 razy mniejszy.
Dziwne ale Wasze komentarze widzę w kokpicie a nie tu….
Już wiem, one są do zdjęcia a nie do wpisu;-)))
Dziwny ten Kazimierz…
1 sierpnia
Byłam z Karo na Kazku. To się zmienia w stadion dziesięciolecia. Wszędzie auta i smród smażonych kiełbasek;-( Tłumy nawalonych ludzi, wewnątrz knajpek zaduch bo właścicielom żal na wentylatory, a na zewnątrz trzeba przeciskać się między samochodami. Ciekawe czy ktoś jeszcze pamięta, że to dzielnica żydowska?
A przy okazji muszę iść do Muzeum Schindlera, podobno znakomite! Niektórzy mówią, że nawet lepsze od Muzeum Powstania Warszawskiego w Warszawie. Znajoma spędziła w tym pierwszym 5 godzin. Ani przez minutę się nie nudziła! Drugie tez muszę zobaczyć, jak będę w Warsaw… Tylko to nasze krakowskie jest jakoś mało promowane…
P.S. Jeszcze nie widziałam osławionej plaży pod dawnym hotelem Forum z basenem i leżakami…Ciekawe tylko kiedy ten zapadający się hotel runie na te plażę…?
Obcy w mojej bazylii
30 lipca
Pierwszy raz coś takiego widziałam. Na parapecie stoi bazylia w doniczce. Od jakiegoś czasu z jednego liści zaczął wystawać szary kokon. Bazylia przecież nie kwitnie. Napawał mnie niepokojem , rozcięłam to coś a tak taki robal, ze raczej motyla by z niego nie było. Wywaliłam to coś. Wyobraźnia zaraz podsunęła mi obrazy jak budzę się w środku nocy a tu zamiast niewinnej bazylii siedzi jakiś makabryczny stwór. Ze skrzydłami. Brrr!
Chyba powinnam jakoś tłumić rozbuchaną wyobraźnię;-)
Poza tym robaki to moja fobia, panicznie się ich boję.
P.S. Znalazłam gdzieś w necie, że od jakiegoś czasu bazylia jest atakowana przez szkodniki. No dobra, ale w kokonach? Ohyda…!
P.S.2 Wprawdzie ma się to nijak do aliena w bazylii ale. Wszyscy zachwycają się dieta Dukana, a przecież to same tuczniki w tych przepisach. Ktoś to próbował??? Książka nie schodzi z listy bestsellerów od dawna. (Co mnie martwi zresztą, bo na tych listach są niestety głównie poradniki). Przeczytałam w necie kilka zasad i przepisów i mnie zatkało: ptasie mleczko? Mięso z parówką? Chyba że to kolejna odsłona diety bez węglowodanowej, ale coś mi tu ciężko nie pasuje………..
P.S.3. Słuchajcie nie jem mięsa za bardzo, właściwie wcale ale ludzie -wege doprowadzają mnie do szału. Uważają się za lepszych od innych i powiem tak: marchewka wywołuje agresję! Doświadczyłam tego i mam dość. Bycie wege nie oznacza żadnej rewolucji, bo to światowy trend. Ale atakowanie mięsożerców to już trend raczej spod budki z piwem….
Protestuję
31 maja
Już kiedyś o tym pisałam – czy już nie ma dnia bez Dnia, bez wielkich liter? Dziś Dzień Bociana. Czyli co, dziś dbamy o bociany a przez resztę 365 dni już nie? To powinno być NORMALNE i CODZIENNE, a nie jakieś specjalne ŚWIĘTA tego i owego. Może to i czemuś służy, komuś coś przypomina ale według mnie bardziej szkodzi niż pomaga… Co bociana obchodzi, że ma swój dzień? Lepiej by się nimi zajęli niż świętowali.
Przygoda koleżanki z…policją
27 maja
Cytuję:
tak lało,że nie widziałam co jest przed autem,a co dopiero jaki jest znak,a był zakazu skrętu w lewo. A żeby było śmieszniej to gliny stojąc naprzeciwko dali po światłach,że niby mnie przepuszczają. Skręciłam,a on za mną na kogucie. Jeszcze słuchaj skecz. Policjant stanął za mną autem i siedzi, nie wychodzi. Potem opuścił okno i krzyczy coś do mnie. Ja otwieram drzwi i słyszę może by Pani tak podeszła z dokumentami. Na to ja,że pierwszy raz słyszę,aby to należało do moich obowiązków. Normalnie jak to usłyszałam scyzoryk mi się w kieszeni otworzył i kazałam mu podejść bo ja w tym deszczu nie będę stała jak idiotka. Spytałam tylko,gdzie tam jest zakaz i po co sygnalizował światłami,że mam wjechać? a on mi na to chamsko,że następnym razem mam oczy otworzyć to będę widziała.Wiedziałam,że negocjacje nic nie dadzą bo cały czas był strasznie nie miły. Drugi który z nim siedział do mnie taki tekst:”to co robimy, przyjmuje Pani mandat” ja,że przyjmuję bo sobie pomyślałam,że za cholerę nie dam ci w łapę za ten niewyparzony pysk. Ale potem mówię do nich proszę wypisać mąż zapłaci. Na to on ” ja bym nie zapłacił,a ja mówię do niego bo widzi Pan w przeciwieństwie do Pana ja mam kochanego, wyrozumiałego męża. On coś tam do mnie,że do roboty, czy jakoś tak,a ja że dzieci w domu,a mąż pracuje. ten się zaczał chamsko śmiać,więc się wkurwiłam i sypnęłam mu tekst „a co,czyż nie o to Wam cały czas chodziło,że baba do garów,a Wy od roboty. To teraz płaćcie” Ty normalnie tak im gul podskoczył,że myślałam,że mnie zaraz zakują w kajdany.
Za jej zgodą.
Faktycznie niezła chamówa. Mandat 300 zł.
Z krainy deszczowców
17 maja
Trochę zaniedbuję bloga, ale siedzę owinięta w koc i przysypiam. Kot śpi cały czas…
Wyszłam do sklepu – zamknięty. Jak część ulic w Krakowie.
Czuję się przemoczona.
Po raz pierwszy w życiu zasnęłam, czytając książkę. Zwykle było na odwrót…
P.S. W nocy ma ostro lać. Czekam więc aż dach zwali mi się na głowę:-) Tzn. dachu nie ma przez nadbudowę, więc raczej powinnam napisać, że czekam aż zgniłe dechy walną w mój sufit;-)
Zaraz loguję się pod kołdrę.
Sąsiedzi studenci przemieścili się na miasteczko bo im prąd odcięli;-) I widziałam nowa sąsiadkę, fajna babka dzięki Bogu…Jeszcze się nie sprowadziła, na razie remont robi. Ha! i jeszcze nie wie, że ma dziurę w ścianie prowadzącą do mnie. Jutro jej powiem.
Truman odkrył, że kołdra jest na zatrzaski i właśnie ją rozbraja…
To już pure nonsens.
AHA:
A Truman weźmie udział w wystawie zdjęć ! A jak!;-)
Teraz po nocy już nie ma żartów w Krakowie. O 5 rano obudził mnie deszcz o ile można to nazwać deszczem. I kolejne ulice zalane, Most Dębnicki zamknięty. Podobno już w marcu ostrzegano, że może być powódź, ale jak zwykle nikt się tym nie przejął. Żadnych wniosków po ostatniej powodzi!

