O codzienności zwykłej i niezwykłej.
Wpisy otagowane księgarnia
Uwaga na okładki
15 stycznia
Zwłaszcza tylne;-) Ile razy ja się przejechałam, bo zamiast przejrzeć książkę w księgarni, przeczytałam tylko opis na tylnej okładce. Fajne, super, hit a potem…co za gniot! Okładki mylą. I teraz to wiem i to napiszę i najwyżej się WL obrazi. Jak mi chcieli napisać na okładce ostatniej książki: „perypetie czterdziestolatki, która dostaje romantyczne smsy” to myślałam, że ich zabiję. Perypetie to mogą mieć harcerze!!!, ryknęłam. I jakie smsy??
Najlepiej przeczytać pierwsze zdanie i gdzieś tak …powiedzmy stronę 30-stą…;-)
Później słyszałam, że napisałam książkę o singlach. Bo tak napisali na tylnej okładce. A to nieprawda. (Nie zawsze ten kto pisze ma wpływ na to, co będzie na okładce)
Więc mówię Wam: okładki mylą.
Kryminały listopadową nocą…
30 listopada
Kupiłam właśnie Larssona, więc się zaczytam na jakiś czas.
Mało czytuję kryminałów, ale te skandynawskie nie są złe, najpierw Mankell, teraz Larsson…
Zwykle zamawiam via net ale, mam ulubione księgarnie, np. na Kalwaryjskiej jest całkiem niezła. Lubię księgarnie, już sam widok i dotykanie książek, nawet jak ich nie kupuję. Tylko że…no właśnie. Zwykle wychodzę wściekła jeśli nie mogę kupić książki, którą akurat wypatrzyłam. Do księgarni lepiej nie wchodzić z pustym portfelem.
