O codzienności zwykłej i niezwykłej.
Wpisy otagowane książka
Mało piszę, wiem
16 czerwca
Ale już tak bardzo chcę wyjechać na wakacje, że ta myśl pochłania mnie całkowicie. Tylko nie wiem, kiedy to nastąpi. Zależy od Mileny, która ma ze mną jechać. Pewno w sierpniu….Na razie przynajmniej da się żyć w Krk, bo chłodnawo ale marze o lesie i jeziorze i leżaku, nawet jeśli słońca nie będzie. Mogę i w czapce i szaliku i rękawiczkach byleby widok zmienić i uciec od miasta na chwilę.
Ostatnio? Przeczytałam „Dziewczynę z perłą”, zobaczyłam „Tajemniczą wyspę” i film o Coco Chanel z 2008 roku z Shirley MacLaine, o wiele lepszy niż ten nakręcony rok później z Audrey. Zresztą Shirley to znakomita aktorka….
Zmieniłam rytm życia na letni, wcześniej się kładę i wcześniej wstaje. Jeszcze tylko nie wdrożyłam w życie planu pt. codziennie dwie godziny marszu po mieście, ale wdrożę niebawem….. A co u Was?
No to mamy…
6 czerwca
…prawdziwe lato, przynajmniej w Krakowie. Oczywiście z 10 stopni natychmiast zrobiło się 31 w cieniu, jak zwykle. Nie zamieniłabym tego grajdołka na inne miasto , ale faktycznie pogodowo jest ono trudne. Brakuje morza, wtedy byłoby cudownie! 40 stopni w słońcu to „Meksyk”. Czasem brak powietrza dosłownie i w przenośni….
Poza tym Kasika się sprzedaje, a ja przeglądam swoje stare notatki w poszukiwaniu inspiracji…..Na razie nie widzę żadnej. Choć w notatkach raczej nie znajdę. Zwłaszcza, że nie zapisywałam niczego szczególnego ostatnio, a trzeba było!
Słuchajcie lato niemożliwe nastało, fajnie by było wynieść się z miasta….
Na razie (skoro jak to napisano „piszę minimalistycznie”) zamierzam wprowadzić minimalizm w swoim domu bo się powolutku zagracam….
Dupa Jaś
24 maja
Nie ma o czym pisać bo człowiek teraz głównie pogodą się zajmuje. Ze słońcem się pospieszyłam, niestety;-(
Przynajmniej w Krk znów to samo…..Oczywiście jest o niebo lepiej niż było tylko szkoda, że dalej ni to pada ni to siąpi, blade słońce, więc nie rozgrzeje tej wilgoci na razie.
A i tak nie ma co narzekać w porównaniu z tymi, których zalało.
Piszcie co tam u Was; niekoniecznie o wielkiej wodzie…
Mnie powoli czas na nowa książkę, ale najpierw przydałyby się jakieś wakacje no i nic na siłę.Ja tak nie umiem przejść z atmosfery jednej natychmiast do atmosfery innej. Muszę odczekać. Oddech złapać. Pomysł mieć. A nie ” bo trzeba”. Bzdura jakaś….Notatki można robić, a wręcz należy , ale niekoniecznie od razu rzucać się do pisania, czyż nie? Dlatego w pewnym sensie przegrywam z tym, które wydają po 2 książki rocznie, ale jakoś nie odbieram pisania jako wielki wyścig….
P.S. A już , jak słońce super grzało, miałam lecieć po najtańszy rower (że jak ukradną to wiecie, nie będzie mi żal) no ale w tej chwili mija się to z celem.
List od znajomej
9 maja
Hej, właśnie przeczytałam Twoją ostatnią książkę i przy okazji recenzję na Onecie. Nie wiem, co myśleć o tym, co napisali. Mnie książka wciągnęła do tego stopnia, że niby słuchałam narzeczonego, a mimochodem zerkałam do tekstu. I właściwie nie wiem, o czym mówił ![]()
Lubię trudne psychologicznie historie. Im ktoś ma większe problemy ze sobą i ma tego świadomość – tym ciekawiej. Bo może siebie samego analizować. (Ja przynajmniej tak robię.) I piszesz prosto, łatwo i szybko się to czyta. I co najlepsze – ta książka jest zupełnie inna niż pierwsza czy druga! Kolejna Twoja pisarska odsłona. – Oj, sorry, wychodzi ze mnie nauczycielka. Takie zboczenie zawodowe, żeby oceniać każdy tekst.
Pozdrawiam Cię serdecznie, pisz dużo i często – wszystko przeczytam!
M.S.
p.s. Ostatnio omawiałam z dzieciakami w szkole „Tam, gdzie spadają Anioły.” Przykre, ale oni nie wierzą w istnienie aniołów.
Kasika
6 maja
Dodałam nowe recenzje na stronie Kasika Mowka. Jeśli ktoś przeczytał, proszę mi tu szczerze pisać!:-)


