O codzienności zwykłej i niezwykłej.
Wpisy otagowane Internet
Zajrzyjcie na tę stronę
4 lipca
index.html – tu są zwierzaki zaprojektowane jako rysunki przez rozmaitych projektantów…
choć ostrzegam że www.theselby.com wciąga jak fiks!
U nas nie ma takiej strony bo jednak większość ludzi wciąż wyznaje zasadę: mój dom= moja twierdza.
W moim rodzinnym domu po prostu naciskało się klamkę. Teraz uczę się zamykać drzwi bo mieszkam w dziwnej kamienicy, ale jak spodziewam się znajomych to nie zamykam;-)
Dziwny stan być bez dostępu do netu
4 czerwca
Od kilku dni szwankuje mi połączenie. W końcu jakoś się udało połączyć. Jak JEST to mogę godzinami nie zaglądać do internetu, ale jak nie ma to czuję się jak na bezludnej wyspie. To pewnie uzależnienie. Nie piszę z pracy bo przecież pracuję w domu. Mówię Wam, bardzo dziwne uczucie, jakby komputer nagle stał się martwy….
Super stronka – blog
16 marca
Znalazłam sklep
16 marca
Przeczytane w necie czyli kipi, wszystko kipi!
10 stycznia
Rozśmieszyło mnie to co przeczytałam, więc dzielę się:
Do zup uzywam wyłącznie rozlatujące sie gatunki ziemniaków.
Przez to zupy sa zawiesiste. Ziemniaków nie kroje w kostke
tylko tnę na ósemki.One i tak rozlecą się w zupie.
Nie dodaję indyka ani innych miąs.
uparcie uczyłam się robic dobry rosół- jako bazę do maści innych pysznych
tworów .
Ta
nasada korzenia, z której wyrasta łodyga jest wg fachowców jedynym
sensownym wyróżnikiem(na pierwszy rzut oka).I jest skonstruowana
odwrotnie niż w życiu-pasternak z nazwy jest facetem,pietruszka
dziewczynką,ale nasady mają na opak.Pasternak ma dziewczęcze
zagłębienie,pietruszka chłopięca wypukłość.
wywod inspirujacy, zaiste
Chciałem Ci odpowiedzieć równie patetycznie ,ale wyobraź
sobie,że chcąc posłużyć się słowami mistrza ponownie zaczytałem
sie na tyle,że odeszło mi
Kipi
krupnik,grochowa,fasolowa,kipią grzyby.
Krytyki jakiejkolwiek nie przyjmuję.
Zupa dzieli ludzi. Boże!
Tak, wir w pracy tylko chyba nie w TV
6 stycznia
Bo tam na zmianę Boże Narodzenie i Sylwester. Powariowali czy co? Chciałam zobaczyć coś na jedynce, ale były skoki więc przełączyłam na dwójkę a tam pewien śpiewak
( bo on mówi o sobie, że jest śpiewakiem, nawet do Kiepury się porównuje. Zwykle się wydziera bo myśli że wtedy na bank jest „nowym” Kiepurą. Że niby im głośniej tym bardziej Kiepura. A jaki niemiły, mówię wam! Dawno temu zadzwoniłam, bo chciałam parę slow do gazety, odebrał, rozłączył się, potem odebrał i oznajmił, że za chwile, potem odebrała jego mama i oznajmiła, że syn poszedł wynieść śmieci, potem dalej je wynosił, w końcu grzecznie więc spytałam; „Przepraszam, czy pani syn wrócił już ze śmietnika?” Obraza nastąpiła natychmiast.)
z Krakowa co to wyje jak koza, drze się wniebogłosy : „Dzisiaj w Betlejem!! Dzisiaaaaj w Betlejem” na tle choinki.
Za chwilę jakieś powtórki z impresy sylwestrowej, to znów spikerka na tle sztucznych ogni.
Tak mnie zatkało, że się aż zagapiłam.
Ja wiem, że oni dołują finansowo, ale żeby do tego stopnia? Znajoma zadzwoniła i się pyta: „ty widzisz to co ja? „, ona znów na kanale tematycznym zobaczyła powtórkę programu z…wakacji.
To ja przepraszam, ale który dzisiaj?Zaczął się w ogóle Nowy Rok? Bo niby zaczął ale jednocześnie trwa Wigilia…. tam u nich, w „tiwi”.
Nie widziałam jeszcze czegoś takiego.
Gazety padają jak muchy, a teraz pada „tiwi”. Niedługo będziemy jako jedyny kraj mieć wyłącznie Internet.
No, może jeszcze radio. Z jedną stacją nadającą do 22.
Oczywiście jak zwykle coś mi się przypomniało, na zasadzie skojarzenia z owym śpiewakiem. Jak zaczynałam pracę dziennikarki byłam dość nieśmiała.
Najpierw wysłali mnie pod ambasadę, żebym sprawdziła ilu ludzi czeka na wizę do USA i po co. Pogadałam, wróciłam zadowolona a w redakcji się pytają: „A gdzie nazwiska tych ludzi? Biegiem z powrotem”. Wracam i mówię do tych samych ludzi ( bo stali i czekali w kolejce jak my dziś na poczcie): „przepraszam, ale ja eee nooo zapomniałam i hmmm, ja tylko no NAZWISKA POPROSZĘ!”. Musiałam legitymację pokazać.
Potem mnie wysłali do jakiegoś miejsca gdzie ekolog kłócił się z nie-ekologiem. Zobaczyli, że jestem świeża, rozgadali się, zapisałam cały zeszyt w kratkę ( a miałam ledwie 3 zdania zdobyć). Po 3 upiornych godzinach pytam gości o nazwiska (żeby mnie znów nie wysłali z powrotem) i ekolog mówi: „to pani nie wie, jak JA się nazywam?” Ja, że no nie. A on: „kajromerkuhurko”. Cisza. Pytam: Mógłby pan powtórzyć? On znów: „kajromerkohurko”. Cisza. Pytam: Czy mógłby pan….? On bierze zeszyt , sam wpisuje mówiąc: „Oj dziecko Pana Tadeusza się nie czytało.”
A nie czytało! Skończyłam lekturę po „Litwo! Ojczyzno moja”. I sięgnęłam po inną, co to w spisie lektur szkolnych jej nie mieli;-)
A potem….bo nowych zawsze wysyłali tam, gdzie sami nie chcieli. Potem miałam sprawdzić w księgarni, ile i czy i za ile ludzie kupują podręczników . Szkolnych właśnie. Kolejka jak fiks, no to się wrąbałam jako pierwsza na bezczelnego i na całą księgarnię mówię: ” Dzień dobry, jestem z gazety takiej i takiej, proszę mi powiedzieć ile podręczników dziś poszło i za ile i witaj smutku poproszę. ” „Witaj smutku” leżało na wierzchu więc postanowiłam kupić.
Zawsze wysyłali nowych na te obchody wybuchu wojny i ja głupia popieprzałam za tymi stulatkami ubranymi w mundury, oni mega ożywieni, ja ledwo zipię, potem wystąpił chór harcerek i wymiękłam. Miały po 120 lat i były w podkolanówkach, beretach itd…I żadnej notki nie miałam, noc zapadła, więc poleciałam pod jakiś pomnik, zerżnęłam napisy z wieńców i tyle. Chryste, dobrze że to już za mną. Był to tzw. dział miejski w pewnej gazecie, w której zaczynałam pracę.
I ostatnie: poszłam do Bardzo Znanej Osoby na wywiad. Usiadłam. I….się rozpłakałam: „bo ja nie wiem, jakie pytania zadać”. I pomyśleć, że lata później zostałam specjalistką od wywiadów! No ale dziś nieśmiałych dziennikarzy już nie ma. Teraz dzwonią do mnie po jakiś wywiadzik i na bezczelnego, a co! Mam gadać i już!
Na szczęście lubię gadać. I lubię wywiady: i pisać je i ich udzielać.
Dobra, odreagowałam trochę stres ( Ludwik!!!!)





