O codzienności zwykłej i niezwykłej.
Wpisy otagowane ludzie
Alf
10 maja
Mieszkanie z Alfem to by było coś!
Znacie go, oczywiście?
Zresztą i ludzie, którzy cię rozśmieszają to rzadkość i zawsze będą blisko. A już śmiać się z tego samego – może i dobrze że rzadkie ale jakże pożądane! Kiedy mieszkałam z przyjaciółką o podobnym poczuciu humoru, pamiętam ze mało co wytrącało nas z równowagi. Może dlatego, że nie trzeba bić się z własnymi myślami? Ona się śmieje to i ty zaczynasz…I nagle mega problem okazuje się po prostu zwykły a wręcz zabawny. Inna perspektywa, inne spojrzenie… Gdyby ludzie wiązali się w pary pod tym kątem, chyba byłoby mniej rozwodów…
Rumburakowa! ( ale nie tylko)
12 kwietnia
zobacz sobie te filmiki o Hitlerze dla poprawy nastroju. Otulanie się w czerń nic tu nie da, jak wiesz.
No to już nie szalej(my). Widzisz, dzieją się na świecie okropne rzeczy każdego dnia. Ale świat dalej jest, jakby na przekór, ale trwa. Może trochę zniszczony, ale wciąż
są piękne wschody i zachody mimo niszczycielskiej manii ludzkości. No więc trzeba trwać też. I już!
Ok?:-) Autodestrukcja tylko bardziej przyczynia się do niszczenia piękna, jakie tkwi w świecie…I trzeba cholernie wierzyć w to piękno mimo wszystko. Po to by trwało w swym zdumieniu.
Jesteśmy jakąś może niewielką, ale jednak jego częścią. Zatem i od nas trochę zależy, czy nadal będą wschody i zachody. Może to banalne co piszę (tak jak banalny jest obrazek z zachodzącym słońcem, ale w rzeczywistości potrafi zapierać dech), ale często zapominamy o banałach. I to jakże waznych. Boimy się patosu, więc nie mówimy głośno jaki piękny jest świat ze strachu przed… ośmieszeniem? Pewnie tak. Doszukujemy się brzydoty i zła nawet tam, gdzie ich nie ma bo są ciekawsze. Sama nie piszę książek z happy endem, też się wstydzę. I nie chcę, choć może nie ze wstydu…tylko uważam, że literatura ma budzić z letargu a nie usypiać kolorwym snem. Przecież nie bez powodu palono książki, prawda? Zboczyłam z tematu….Widzicie, jak trudno pisać banalnie?
ALE
jest i druga strona medalu.
W dzień końca świata
Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji,
Rybak naprawia błyszczącą sieć.
Skaczą w morzu wesołe delfiny,
Młode wróble czepiają się rynny
I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć.
W dzień końca świata
Kobiety idą polem pod parasolkami,
Pijak zasypia na brzegu trawnika,
Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa
I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa,
Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa
I noc gwiaździstą odmyka.
A którzy czekali błyskawic i gromów,
Są zawiedzeni.
A którzy czekali znaków i archanielskich trąb,
Nie wierzą, że staje się już.
Dopóki słońce i księżyc są w górze,
Dopóki trzmiel nawiedza różę,
Dopóki dzieci różowe się rodzą,
Nikt nie wierzy, że staje się już.
Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem,
Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie,
Powiada przewiązując pomidory:
Innego końca świata nie będzie,
Innego końca świata nie będzie.
Cz. Miłosz
Jeden Czesiek śpiewał o dziwności świata, inny pisał…
Usłyszałam dziś ciekawą historię
4 kwietnia
Otóż znajoma ma w ogrodzie śliwę. Ale drzewo od lat nie dawało owoców. Sąsiadka poradziła, by posadziła obok drugie takie samo drzewo, bo „śliwa nie lubi być sama”. Posadziła, ale owoców dalej nie było. Sąsiadka znów dała radę: „Powiedz jej, że jak nie da owoców, to ją wytniesz!” Tak też zrobiła. I Drzewo nagle nie tylko rozkwitło, ale aż ugięło się od owoców.
Widać, trzeba mówić nie tylko do zwierząt…Może drzewa też nas słuchają i rozumieją (bardziej niż ludzie)?
Kto w ciebie kamieniem, ty w niego …różą?
25 marca
Jak we mnie kamieniem, wolę oddać też kamieniem lub pominąć milczeniem niż… tą różą.
Niby z jakiej racji? Że jak „oddam różą” to przeciwnik nie będzie już miał argumentów? Zaskoczę go? Zdziwi się?
Otóż nie.
Z powiedzenia ” pozwól żyć innym” wolę : pozwól pod warunkiem, że oni pozwalają żyć tobie.
Myślę, że najlepszą bronią nie jest róża, choć kolczasta – lecz lekceważenie, pomijanie milczeniem i wykasowanie takiego osobnika czy osobniczkę z codzienności.
Pewne rzeczy są niewybaczalne, „niezapominajne” i ciężko spotykać się z kimś, kto ci przywalił kamieniem – jakby nigdy nic się nie zdarzyło. Udawać, że było i minęło. Zaufać jest łatwo ale jak ktoś owo zaufanie podważy, jak pojawi się kamień, to niestety zostaje na długo. I może nie ma sensu usuwać owego przysłowiowego kamienia?
Usunąć może i warto by ci nie ciążył, niech wróci do właściciela a i właściciela warto usunąć z pola widzenia:-)
Zwierzaki i ludzie
25 marca
Znajoma zadzwoniła do mnie, skąd wziąć kota.
Mówię jej, że w necie jest pełno ogłoszeń i nie widzę problemu.
Ona: Ale on musi mi pasować do koloru kanapy
Ja; A jaki ten kolor?
Ona: Błękitny.
I wymyśliła, że kupi niebieskiego rosyjskiego kota…do tej kanapy oczywiście.
Ja: A jak zmienisz kanapę, to co z kotem?
Ona: Jak to co? Zmienię i kota!
Idol? Autorytet ?
13 marca
Macie swoich idoli? A autorytety?
Zaczęłam się zastanawiać i….chyba nie mam. Miewałam, ale zmieniali się wraz ze mną. A teraz? Nie wiem…
Pan od psycho(tera) piii
8 marca
Wybrałam sie raz do psychoterapeuty:-)
Oznajmił: Niech pani znajdzie jedną osobę, do której pani będzie dzwoniła, jak się pani źle poczuje, nawet o 3 czy 4 nad ranem’
Już widzę moich znajomych, jak ich nudzę i budzę…
I mówi ten debil: tu recepta dla pani. Tak trzy razy na dobę polecam
Ja – po co?
On – no jakby się pani źle poczuła..
Ja- mam zadzwonić do recepty?
On -noooo, eeeee, noooe,, nieeee
Ja – to gdzie mam niby zadzwonić? W środku nocy?
On- nooooo. eeee. nooooo. hmm…. telefon zaufania?
Ja- ma pan wydać z 200 zeta? bo ta wizyta to 80, tak?
On – eee hmmm nie mam
ja – trudno
I pytam jeszcze w drzwiach:
- to co? Mogę zadzwonić? Tak w środku nocy?
On- nooo…hmmm…taaa
I wyłączył komórkę. Natychmiast.
A ja natychmiast wyszłam. I to była moja pierwsza i ostatnia wizyta. Po resztę z 200 zeta już nie wróciłam. Niech ją wyda na telefony . Zaufania.
I pomyśleć, że chciałam tylko porady…
P.S. Dzwonię do kumpla. On, że się wiesza. Po chwili: Że co? spadłeś razem z żyrandolem? No i jak żyrandol? Cały?
On – na szczęście cały

