O codzienności zwykłej i niezwykłej.
Wpisy otagowane bezsenność
Cisza nocna
8 września
Czy może być aż tak głośna? Słyszę wszystkie moje myśli, czy chcę czy nie. Cisza szumi, ale nie jak morze, niestety.
Szumi w uszach, w głowie, w ciele…. I teraz otwierają sie zakamarki dotąd szczelnie pozamykane…..
Szumią…………..gadają coś bez sensu. A może z sensem? Ale lepiej spać, rano zapomnieć, choć ja wolałabym nie zapominać tego szumienia. Wtedy sa najlepsze pomysły na książkę.Niestety rano nic nie pamiętam. Od dawna obiecuję sobie też zapisywać sny, ale choc notes leży obok łózka , nie udaje mi się. A szkoda bo mam nieźle pokręcone:-)
Ależ się pchają te myśli chciane i nie chciane.
Nocne smaki
6 września
Co za paranoja! Przez cały dzień jedzenie może nie istnieć, a nocą pożarłabym całą zawartość lodówki. No,może poza tym co nie jest tuczące;-) Nie jem oczywiście, a jak się budzę to ten napad mija…. Dziwne. Pewno dlatego, że nie jadam regularnie. Inne smaki to czytanie, pisanie , dobry film…wszystko tylko nie sen. Oj, nie podoba mi się to.
Za jakieś 10 dni powinnam wrzucić pierwsze zdjęcia abażurów….potem potrzebna będzie nowa witryna, bo tu przecież nie będę sprzedawała;-) Trojan ma jutro operację (nic groźnego, don’t worry) , jak wróci ze szpitala, zaraz zaczynamy.
Nocne smaki! cholera…..jest pewna metoda…kłódka na lodówkę i schować klucz!
Kasika Mowka again i nie tylko…
2 sierpnia
Jeszcze nowa recenzja z Nowych Książek
Ale o ile pamiętam „Kobieta w…” nie była zmiażdżona…Miała tylko jedna złą recenzję.
Jeszcze ukazała się właśnie w Bluszczu! Głosujcie na mnie!;-)
Wreszcie boska pogoda, jest czy oddychać. Az wraz z Mileną przemeblowałam mieszkanie. Książki wreszcie jako tako uporządkowane, została szafa i szuflady pełne papierów potrzebnych i niepotrzebnych.
Coś nie mogłam zasnąć w nocy, więc włączyłam Proroka ale ten film absolutnie na nocne oglądanie w domu się nie nadaje. Obejrzałam w końcu Zawieście Czerwone Latarnie. Dobry. Po porządkach odkryłam wreszcie jakie mam filmy;-)
I po przemeblowaniu i pozbyciu się zbędnych rzeczy ta oto szafeczka będzie mi służyła pod lampę: ( a kosztuje ..100 zł)
A nie ta idiotyczna szafka z Ikei za..500. Ohydna zresztą.
No tak…10 po północy…mam nadzieję, że nie obudzę się znów o 2.30 na ranem, szukając filmu, na który mogę patrzeć, bo litery w książce mi się zamazują… (a ile można siedzieć przed monitorem!) Przewracanie się z boku na bok…to mam ostatnio i nie chcę! Człowiek nie śpi i przypominając mu się same okropieństwa, w końcu wstaje. Łazi po domu, szuka czegoś, czym mógłby się zająć, ale tak naprawdę marzy o śnie… Spać i śnić…oby tak było….Dobranoc.
Nadciąga buuuurzaaaa
23 czerwca
Oby. Bardzo lubię burze. Choć wolę być wtedy w domu. Pamiętam, jak wylądowałam w Chicago i pierwszej nocy włączyłam tv, a tam noc horrorów; do tego jak przywaliła burza, to wlazłam pod stół. Pierwszy raz tak się bałam. Nie było przerw między piorunem i grzmotem! U nas powoli tez to się zaczyna, jakieś nawałnice, huragany i bardzo silne burze połączone z oberwaniem chmury….Tropik nas czeka?
Kurczę znów zasnęłam o świcie. Już nie mam pomysłu…Może ten „Ulisses”;-)
A tu kawałek, który lubię:
czyli Kapela ze Wsi Warszawa….
P.S. Karo radzi jogę. Może to i dobry pomysł? Choć mam wrażenie, że potrzebuję czegoś bardziej męczącego. Znajoma codziennie pokonywała 5 km. Pomogło!
P.S.2 Jutro znów jadę do Radia Alfa, ale tym razem występuje Milena Milewska, a ja w charakterze osoby towarzyszącej. Audycja rozpoczyna się jak zwykle o 21. Można słuchać on line. Ja nawijałam tydzień temu. Milewska towarzyszyła. Może dostanę mp3.
P.S.3. A jednak! W sobotę pełnia, no to już rozumiem moje zaburzenie snu…
P.S. 4. Burza nie nadeszła;-( Za to alergia tak i owszem, już nie wiem na co. Idę z chusteczkami do łóżka.
Z boku na bok
22 czerwca
Pewnie to znacie. Poprzedniej nocy obracałam się właśnie z boku na bok do białego świtu. Zwykle mam tak przed pełnią, ale wczoraj? Pojęcia nie mam! Chyba za dużo myślałam o rozmaitych kłopotach. W końcu zasnęłam nad ranem i nie był to zdrowy sen. Oby dzisiejsza noc była inna. Spróbuje też pewnej mantry, która poleciła mi koleżanka, podobno działa.
Nazywa się
om namah shivaya
i jest na youtube.
To tak jakby ktoś potrzebował………
P.S.ciekawe czy podziała na kota;-) Ale na kota działa raczej dobre jedzenie i głaskanie…..;-)
P.S.2 Milena zrobiła z mojej kuchni minimalizm i…odetchnęłam. Jeszcze ciążą mi zawalone szuflady. To naprawdę ciąży, uwierzcie mi, jakoś nie wpływa dobrze na psyche. Im mniej bałaganu, im mniej rzeczy zagraconych i im mniej tych przyciągających uwagę = tym lepiej.
Dla kota też, bo nie hałasuje nocami;-)
Chcę przesłać plik mp3 z nagrania w radio ( o Kasice Mowce) ale jest za duży a ja nie wiem jak go podzielić…
Sen nocy kwietniowej
27 kwietnia
Kurcze jak się kładę wcześniej spać, to niestety budzę się w środku nocy. Trudno, przynajmniej z godzinę coś popiszę i jeszcze się prześpię nim dzień wstanie na dobre. Kot wtedy też wstaje, niestety i zaczyna hulać.
Czyli: proszę natychmiast dać mi jeść, potem „żwiruje” a potem żąda bym się znów położyła bo on też chce. Siada mi na kolanach i ze szczęścia wbija pazury…..
Na zdjęciach powoli idzie aż wreszcie ostatnie foto to właśnie Truman na kolanach:-)

Ciepła noc…nareszcie! Kasika napisana, było, minęło. Czas do pracy! Wakacje może lipiec, mam nadzieję – na ukochane Mazury, oczywiście. Macie jakieś plany wakacyjne już? Dobrze, że mam z kim Trumana zostawiać…Bałabym się do tam zabrać. Koty mamy jeździły, znały teren, nie było obaw. Ten by zaraz gdzieś zginał.
P.S. Szukam biografii Leonarda da Vinci!!! Przegrzebię net, mam nadzieję, że jest takowa…
P.S.2. Znacie takie warzywo Topinambur? Właśnie dostałam. Wygląda jak imbir, pachnie jak ziemniak. Obrać toto będzie masakrą, ale ponoć świetne w smaku. Znajomi przywieźli….
Ale jestem zła, piszę to 0 2.30 nad ranem
10 kwietnia
Na HBO był film „Uwikłani” z J. Moore w reżyserii Tom Kalin. Trochę późno się zaczął, ale baaaardzo wciągający. W połowie kretynka jedna stwierdziłam, że jednak muszę się wyspać i wyłączyłam tiwi. I co? I po 2 godzinach poleciałam do nocnego po papierosy, bo nie mogłam zasnąć!!! Mam nadzieję, że jeszcze będą powtarzali;-(
Po drodze do sklepu (oprócz turystów) minęłam trzech facetów z plecakami pakującymi się do samochodu, czego natychmiast im pozazdrościłam, oczywiście.
I duży kwiat z jeszcze większą-przyklejoną taśmą – kartką z napisem: „Prosimy nie kraść”. Co właściwie zachęca wyłącznie do…kradzieży.
Jak zwykle zapomniałam zabrać aparat, a przy okazji takich wycieczek widuje się różne rzeczy. Ci faceci już pewnie w drodze do jakiejś super mega miejscowości a ja w drodze do łóżka;-(
Teraz nie dość, że odechciało mi się spać, to jeszcze nie zobaczyłam filmu i zazdroszczę facetom w podróży! Kompletny nonsens! I jeszcze Trumana obudziłam i teraz siedzi i się na mnie gapi zamiast spać.
P.S. A co gorsza przyczepił się do mnie cytat bodajże z Ibsena:
Kim Pan chciałby być najbardziej?
Psem.
Psem, który idzie na dno za dziką kaczką i wbija się w gęstą sieć wodorostów.
Niedokładnie tak, ale jakoś tak.
Nie chciałabym być tym psem. W wodorostach.
Boję się wodorostów. I wody. i Ibsena, czasami;-)
P.S.2. Za to znów chcę wrócić do „Franny i Zooey” Salingera….św. p. zresztą…..

