Miewam  takie, że nie chce mi się wstawać. Kolorowe, tyle w  nich życia, emocji i uczuć.  Miałam kiedyś je zapisywać,  ale nie udało mi się.  Spróbuje  jeszcze raz: przy łózko notatnik i ołówek..Ale co  z tego, jak natychmiast patrzę w okno i sny znikają? Nauczyłam się wracać do snu, który lubię. Bez poradników, bo takowych nie używam. To może dziwne, ale odziedziczyłam sen po mamie, ten sam…….. Dziwny dom, wielki, pełno w nim pokoi i komód z szufladami….Ciekawa jestem, co będzie dalej – w tym śnie.  Powtarza się, wraca…zobaczymy. Ciekawe to i niepokojące…

Macie takie sny?

Powtarzające się lub bardzo silne?  Aż nieraz nie wiadomo, czy to było czy się śniło…?

Mnie się często myli:-)  W końcu sny to druga/inna/ rzeczywistość..

Było takie plemię Indian..nie pamiętam teraz które, ale  wierzyli tylko i wyłącznie w sny..